czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 8

Pisałam przy tej nucie:https://www.youtube.com/watch?v=lJqbaGloVxg Odpowiednio oddaje nastrój rozdziału.Przed czytaniem włączcie ją :)
Obudziłam się i przeciągnęłam lekko.Obok ujrzałam uśmiechniętego Reusa. Zajęty był nawijaniem moich włosów na palec.Nachyliłam się i go pocałowałam,objął mnie i przewrócił się na mnie.Odepchnęłam go lekko.
-Idiota-zaśmiałam się -zejdź ze mnie ważysz chyba tonę.
-No wiesz co nie obrażaj mnie.Aż tyle nie ważę.
-Powinieneś więcej pizzy jeść.
-Okey.I co dalej z nami?-spytał z powagą,
Usiadłam na łóżku ze skrzyżowanymi nogami.Popatrzyłam na piłkarza nie wiedząc co powiedzieć.Wiedziałam,że mu zależy,bałam się,że mogę go zranić.
-Marco..ja nie wiem.
-Ja chciałbym spróbować.Jesteś dla mnie bardzo ważna prawie od samego początku naszej znajomości.Kryłem się z tym,ja byłem tu ty w Polsce wtedy to nie miało sensu.Ale teraz Lena kocham cię.
-Ale zrozum to,że nie wiem czy będę odpowiednia dla ciebie.Chcę żebyś był szczęśliwy,a nie wiem czy mogę ci to dać.Ne chcę cię skrzywdzić,też jesteś bardzo ważny dla mnie ale nie chcę stracić takiego przyjaciela.
-Ale jak nie dasz mi szansy teraz to będę próbował tak długo,aż mi ją dasz i ja mówię to na serio.Będę walczyć o ciebie.Jesteś moim ideałem.Bardzo cię kocham,a po tym co zaszło i tak nie będziemy się mogli normalnie przyjaźnić.
Spojrzałam Reusowi prosto w oczy.Były one przepełnione nadzieją i ukrytym smutkiem.Zrozumiałam,że on naprawdę mnie kocha.I jak nie dam mu szansy będę przez resztę życia tego żałowała.
-Myślę,że możemy spróbować.
-Kocham cię Lena.Wiedziałem,że to powiesz-powiedział piłkarz promieniejąc ze szczęścia.
Marco poderwał się na nogi i wziął mnie na ręce. Uśmiechnęłam się i musnęłam lekko jego usta.W tym samym czasie drzwi do sypialni otworzyły się i do środka wszedł Mario.Stanął na środku jak wryty nie wiedząc co ma zrobić. Reus postawił mnie na podłogę i podszedł do Goetze.Twarz bruneta rozjaśnił uśmiech.Czułam się dziwnie wiedząc że niedawno spotkałam się z Mario,ale on ze śmiechem powiedział:
-Mówiłem ci,że on za tobą szaleje.Niedługo pojawią się małe Reusiątka.Chociaż mam nadzieję,że będą podobne do Leny,bo ty stary urodą to nie grzeszysz.
-Mówi to ten c boi się spojrzeć na swoje odbicie w lustrze-odgryzł się Marco.
-Ej,dobra koniec wynocha na dół.Muszę się ubrać chyba.
Wzięłam szybki prysznic,wyprostowałam włosy i ubrałam się.Z kuchni doszedł mnie zapach jajecznicy i kawy.Wzięłam swój telefon i zeszłam na dół.Marco uwijał się przy patelni aby nie przypalić jajecznicy.Mario siedział na stołku i umierał ze śmiechu.Nalałam sobie kawy i usiadłam obok niego.
-Dobra już skończyłem,ale ty debilu nie dostaniesz,za to śmianie się ze mnie.
-Ej no nie jesteś u siebie.Więc sam sobie wezmę.
-Cisza.-krzyknęłam.-Nie  jesteście w jadłodajni.
Mario zaraz po śniadaniu pojechał na zakupy Reus zdążył nazwać go jeszcze lalusiem.Posprzątałam i pojechaliśmy do mieszkania piłkarza.Po wejściu do środka zabrakło mi słów.W całym domu leżały brudne ciuchy,puszki,butelki,opakowania po pizzy. Spojrzałam złowrogo na Marco,ten od razu zniknął na górze.
Zabrałam się do sprzątania. Wstawiłam dwie pralki  prania dziwiąc się przy tym ile ten facet ma ciuchów.Dwa worki śmieci wystawiłam przed dom.Skończyłam sprzątać po dwóch godzinach.Piłkarz przez ten czas nie pokazał się.Weszłam do jego małej siłowni.Uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył.
-I co?
-Wiesz co ty powinieneś wynająć sobie sprzątaczkę.Bo ja nie mam sił na ciebie już.
-No dobrze pomyślę nad tym.
W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.Schodziłam żeby otworzyć,gdy Marco krzyknął
-Podniesiesz mnie? Lena no.!
-No chyba nie sam się podnieś albo tam pójdę i jak cię kopnę to mnie popamiętasz.
Otworzyłam drzwi,stała w nich para.
-Przepraszam,wiem,że mój syn jest niezbyt ułożony ale żeby od razu go kopać? No chyba,że ma pani jakiś powód.
-Mama,Tata-za plecami pojawił się piłkarz.
-To jest Lena.Moja przyszła żona i matka waszych wnuków.-powiedział i mnie objął,
-Nie szalej.Miło mi Lena Szulc.Dziewczyna tego idioty.Pójdę zrobić herbaty lepiej.
Weszłam do świeżo wysprzątanej kuchni.Widziałam jaki Marco jest szczęśliwy z odwiedzin rodziców i jak bardzo jest z nimi związany.Słyszałam jak emocjonalnie opowiada kim jestem.Mimo wolnie się uśmiechnęłam.Weszłam do salonu z filiżankami w ręku.Usiadłam obok Reusa.
-A czym się pani zajmuje?-spytał tata Marco
-No to może opowiem coś o sobie.Jestem polką jak państwo może zauważyli.Z Marco znam się już bardzo długo.Mam 19 lat.Do Dortmundu przeprowadziłam się aby iśc na studia prawnicze,ale nic z tego nie wyszło.Po prostu prawo mnie nie interesuje i na chwile obecną przełożyłam studia.
-Widzisz jak wypuścisz taką dziewczynę a znowu będziesz z jakąś idiotką co jej wygląd w głowie tylko to cię wydziedziczę.Pamiętaj.
-Dobrze tato-uśmiechnął się piłkarz.
-Muszę państwa przeprosić ale muszę już iść niestety.Marco przyjedź potem.Pa.Do widzenia.
Z wieszaka wzięłam bluzę Reusa ponieważ zrobiło się chłodno.Nagle poczułam,się słabo złapałam się futryny.Ostatnie co pamiętam to twarz Marco kiedy klękał przy mnie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy kolejny rozdział.Wprowadziłam jaką akcję wreszcie.Jesteście pewnie ciekawe co jest Lenie :) Wątpie żebyście były zachwycone tym co wymyśliłam :D Przepraszam,że długo czekałyście ale mam wolną chwilę.No i mamy Mistrzostwo Świata <3 Szkoda tylko że Reusa nie było przy tym :c
Ostatnio zastatnawiałąm się czy warto pisać dalej i tak są tylko dwa komentarze zazwyczaj więc czy warto?
Pozdrawiam <3


piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 7

Dochodził wieczór ale na dworze wciąż było upalnie.Siedziałam na balkonie rozmawiając z Sebastianem
-I jak tam twoje studia?
-No właśnie...Wiedziałam ,że kiedyś spytasz.Zrezygnowałam z nich.
Usłyszałam jak Boenisch  wzdycha.
-Ale Lena pojechałaś tylko po to do Dortmundu.Jak nie masz zamiaru dalej się uczyć do wracaj do Białegostoku.
-Nie Sebastian,nie wracam do Polski. Przepraszam ale tu układam sobie życie.
-Okey.Ale wiesz ,że tu zawsze będzie twoje miejsce.
-Tak wiem.Ale muszę już kończyć.
-Dobrze,ale wiesz że zawsze możesz zmienić swoją decyzję.
-Nie licz na to.
Położyłam telefon na blacie w kuchni.Poszłam do łazienki wzięłam długą gorącą kąpiel..Wysuszyłam włosy i je wyprostowałam.Nałożyłam lekki makijaż,założyłam sukienkę i szpilki.Stanęłam przy lustrze.Wszystko tworzyło nie najgorszy efekt.Punktualnie o dziewiętnastej do do drzwi zadzwonił Mario.
-Oo matko wyglądasz zjawiskowo.
-Dziękuję bardzo ale nie przesadzaj-uśmiechnęłam się.
-Ja tylko stwierdzam fakty nic więcej.
-W to nie wątpię.
Przed budynkiem czekała na nas długa biała limuzyna.W środku stał kosz z czerwonymi różami.Uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam na piłkarza.
-Co zaplanowałeś dalej?
-Niespodzianka
Pojechaliśmy nad jezioro.Na brzegu stał stolik otoczony różami.W wodzie pływały małe świeczki.Od tafli odbijał się blask księżyca.Zjedliśmy kolację i usiedliśmy na kocu.Zdjęłam buty,a nogi zanurzyłam w wodzie.Siedzieliśmy w ciszy patrząc na gwiazdy.
-Dziękuje za wieczór.-powiedziałam -Ale nie musiałeś aż tak przesadzać.
-Nie.Ty jesteś wyjątkowa,a takie osoby traktuje się wyjątkowo.Ty jesteś inna.Nie obchodzą cię pieniądze tylko to co mamy w środku.Gdybym był tu z inna dziewczyną narzekała by na wszystko.-zaśmiał się brunet.
-Dziękuję to miłe.
-Pamiętasz jak się wrzuciłem do basenu u Marco?
-Byłam wściekła i byłam gotowa coś ci zrobić.
-Nie odzywałaś się do mnie przez resztę imprezy,a potem zawoziłem cię jeszcze na lotnisko.
-I przez trzy lata się nie widzieliśmy,aż to mojego powrotu.
Położyłam się na plecach i wpatrywałam się w gwiazdy.Mario pochylił się nade mną i delikatnie pocałował.Odwzajemniłam pocałunek obejmując go.Przez chwilę straciłam głowę.Nie miałam pojęcia co robię.Dopiero po kilku sekundach odepchnęłam go.
-Mario przepraszam...
-Lena Kocham Cię.
-Nie mogę.Jesteś dla mnie jak starszy brat.Nie licz na nic.Przepraszam Cię...ale zostańmy przyjaciółmi.
-Rozumiem dobrze-uśmiechnął się smutno brunet



         
                                                                        *****
Promienie słoneczne wesoło wpadały przez okno rażąc mnie w oczy. Naciągłam kołdrę na czubek głowy jednak nie mogłam zasnąć.Przewróciłam się na plecy i otworzyłam oczy.Spojrzałam na zegarek było po jedenastej.Późne wrócenie do domu dało mi się we znaki.Założyłam bluzę i szorty.Postanowiłam wykorzystać pogodę i iść pobiegać.W parku spotkałam Goetze.
-Cześć Mario-uśmiechnęłam się do niego
-No hej.Nie spodziewałem się,że ty biegasz
-Zdrowy tryb życia i te sprawy no wiesz.Przepraszam
-Za co ty możesz mnie przepraszać.?-zdziwił się brunet
-Za wczoraj no wiesz...Nie powinnam się zgadzać na te spotkanie.
-To jest normalne spodziewałem się,że tak będzie.Chociaż miło spędziliśmy wieczór.Jestem dla ciebie jak brat,a to dużo.A tak poza tym to widzę że ciebie i lamę ciągnie do siebie.
-Mnie i Marco?-oburzyłam się -My się tylko przyjaźnimy.
-Zobaczymy co będziesz mówić jak już będziecie razem.Liczę na małe lamiątka-zaśmiał się Goetze.
Wybrałam się do centrum handlowego.Po paru godzinach wróciłam do domu obładowana torbami.Drzwi do mieszkania były otwarte.Ostrożnie weszłam do środka położyłam zakupy w przedpokoju.Chwyciłam parasolkę i ruszyłam w głąb mieszkania.
-Reus cholera!-krzyknęłam opuszczając parasolkę -Myślałam,że ktoś się włamał do mnie,a ty sobie stoisz i jesz kanapkę.
-Chcesz jedną?
-Nie chcę twoich kanapek.Co ty tu w ogóle robisz i skąd masz klucze?
-No jak kupowałem mieszkanie to wziąłem,dla bezpieczeństwa.nie było ciebie to wszedłem,a ,że zgłodniałem to sobie zrobiłem kanapkę.
-Wyjdź Marco! Spotkamy się wieczorem.
Przewróciłam oczami i zaczęłam sprzątać po Marco.Kilka kanapek,a nabrudził jakby robił  wielodaniowy obiad.Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic.Włożyłam nowo kupioną sukienkę.Byłam ciekawa czym zaskoczy mnie piłkarz.Po nim mogłam spodziewać się wszystkiego.Drzwi niespodziewanie otworzyły się i do środka wparował Marco.
-Mamusia nie nauczyła pukać?
-No wiesz musiała to przegapić w moim wychowaniu,ale jak się kiedyś spotkacie to jej to wypomnisz.
-Jak nie zapomnę to wymienię jej kilka twoich wad
Reus zabrał mnie na dach najwyższego budynku w mieście.Po kolacji z nieba spadły płatki róż.Uśmiechnęłam się do blondyna.
-Zaskakujesz mnie.
Kelner wniósł czarną różę.
-Serio sprowadzałeś ją z Indii?-spytałam zdziwiona
-Taki mały drobiazg.
Stanęłam przy barierce.Widok który rozciągał  się zapierał dech w piersiach.
-Pięknie tu-Marco stanął obok mnie.
-Przepięknie-oparłam głowę o jego ramię
Piłkarz uśmiechnął się.Objął mnie w tali i pocałował. Przyciągnełam go do siebie i zrzuciłam ręce na szyje.
-Kocham cię Lena.Zawsze cię kochałem.
Pojechaliśmy do mojego mieszkania.Zapaliłam światło w salonie.Marco obrócił mnie do siebie i pocałował.
Wziął mnie  na ręce i skierował do sypialni
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję,że rozdział się podoba.Zmieniałam go chyba ze trzy razy.Teraz też do końca nie jestem zadowolona z efektu;c Ale ocenę pozostawiam wam :)
Już w niedzielę finał MŚ <33
Liczę na Niemcy :D <3 Wygramy <3
Liczę na wasze komentarze :D
Pozdrawiam :3

czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 6

Niebo było zachmurzone i w każdej chwili mogło zacząć padać.Siedziałam na kanapie z laptopem na kolanach i filiżanką kawy w ręku.Przeglądałam zdjęcia z ostatniego meczu Borussi.Byłam przy tych na których chłopacy cieszyli się z wygranej gdy ktoś zapukał do drzwi.Wstałam i podeszłam aby je otworzyć.Stał w nic Mario.
-Hej-powiedział i pocałował mnie w policzek
-Cześć.Wejdź-odsunęłam się aby brunet mógł wejść do środka.
Mieliśmy się spotkać dopiero wieczorem.
-Bal został odwołany.Wszystko miała odbyć się na zewnątrz,a przy takiej pogodzie moglibyśmy jedynie zmoknąć.Trudno jest znaleźć w kilka godzin salę na blisko na dwa tysiące osób więc z imprezy nici.
-Myślałam że poznam ciekawych ludzi a tu nic  z moich planów.Moje znajomości zamykają się na BVB-uśmiechnęłam się.
-Na pewno kogoś poznasz.
-No mam taką nadzieję.Ale Chciało ci się jechać prze pół miasta żeby powiedzieć mi ,że odwołano bal.Mogłeś przecież zadzwonić.
-Mogłem,ale to sama przyjemność zobaczyć tak śliczną istotkę-Mario uśmiechnął się rozbrajająco.
Chciałem się spytać czy nie poszłabyś ze mną na kolację jutro wieczorem?
-Czyżbyś proponował mi randkę.?
-Randka? Tak można to,tak nazwać.To zgadzasz się?
-Chętnie gdzieś wyskoczę.Możesz to traktować jako zgodę-zaśmiałam się.
-Przyjadę po ciebie o siódmej
-Okey
-Muszę już lecieć umówiłem się z Łukaszem i już jestem spóźniony piętnaście minut.To do jutra pa!
-Pa-odpowiedziałam i zamknęłam drzwi
Zaproszenie Mario bardzo mnie zdziwiło.Nie spodziewałam się że mogę mu się podobać.Piłkarz nie był w moim typie ale jego rozbrajający uśmiech i sposób bycia każdą dziewczynę przyprawiał o szybsze bicie serca..Tak naprawdę nie chciałam nikogo wpuszczać do swojego życia.Rany po poprzednim związku nie zabliźniły sie  dosyć abym mogła myśleć o kolejnym.Postanowiłam że zaproponuje Mario tylko przyjaźń.Wyjrzałam przez okno promienie słoneczne nieśmiało przebijały się przez grubą warstwę chmur.Założyłam bluzę do torebki wrzuciłam parasolkę do Marco miałam kilka ulic więc zrezygnowałam z samochodu.Wybrałam drogę przez park z dala od zgiełku ulicznego.Stanęłam obok stawu gdzie pływała para łabędzi.Przypomniały mi się wakacje u babci na wsi.Duży staw w którym pływaliśmy wraz z Sebastianem.Łapanie ważek i żab.Niestety wszystko zmieniło się po wypadku rodziców.Kropla deszczu spadła mi na nos.Uniosłam oczy i zorientowałam się że pada.Rozłożyłam parasolkę i ruszyłam w dalszą drogę.Dom Marco znajdował się na BlumenStraBe.Samochód Reusa stał na chodniku co oznaczało że piłkarz jest w domu.Drzwi były otwarte ,weszłam do środka.Bluzę zostawiłam w przedpokoju i ruszyłam do kuchni.
-Powinieneś zamykać drzwi albo kupić sobie psa bo w końcu cię okradną.-powiedziałam opierając sie o framugę drzwi.
-Ja przez ciebie kiedyś dostanę zawału-zaśmiał się blondyn
A o tych psach pomyślę, co powiesz na owczarki niemieckie? Najlepiej dwa.
-Wiesz zastanawiam się co by było gdybym podała na jakimś portalu że Marco Reus nie zamyka drzwi wejściowych.Nalot fanek gwarantowany.
-Jestem taki sławny że trochę by ich było-uśmiechnął się.
-Wiesz bardzo skromny jesteś.-Reus postawił kawę na stoliku i usiadł obok mnie na kanapie.
-To moja zasada życiowa.Skromność przede wszystkim.Ale koniec o mnie co tam u ciebie?
-No dobrze.Lepiej niż przepuszczałam.
-A jak miasto? podoba się?
-Dortmund jest pięknym miastem.Cały czas tętni życiem.
-U nas wszystko co najlepsze.A zmieniając temat masz jakieś plany na pojutrze?
-Nie mam?A czemu pytasz?
-Może poszłabyś ze mną na otwarcie restauracji? A potem pokaz fajerwerków na rynku? Co ty na to?
-Brzmi zachęcająco.Okey.
-Wspaniale wiedziałem że się zgodzisz.Będę o osiemnastej.
-Ale czemu zapraszasz mnie myślałam że masz dziewczynę?
-Jedna wielka pomyłka nie chcę do tego wracać.Nie mam szczęścia do kobiet.Chciałbym być z ideałem.Na przykład kopią ciebie-zaśmiał się Marco
-No nie żartuj.Nie nadaję się.
-Mam inne zdanie na ten temat.
-Nie będę się kłócić.Musze lecieć spotkamy się pojutrze.Bądź punktualnie pa.
Dwie randki i to jedna po drugiej. Chociaż czy spotkanie z Marco mogłam tak nazwać? Znaliśmy się bardzo długo i piłkarz był dla mnie jak brat.Kiedy się poznaliśmy Reus podobał mi się ale to było chwilowe zaurocznie nic więcej.Marco i Mario byli przyjaciółmi i jeżeli podobałam się obojgu wiedziałam jedno nie będę wybierać pomiędzy nimi i psuć ich przyjaźni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wracam po długiej przerwie.Tak jak obiecałam jest rozdział.Moja wena nabrała pomysłów i obiecuję że we wakacje rozdziały będą pojawiać się co tydzień.No chyba że będę musiała pilnować brata ciotecznego a przy rocznym dziecku pisanie nie jest najlepszym pomysłem.Ale rozdziały będą się pojawiać.Nie wiem jak wypadł ten ale zostawiam to waszej opinii.
Pozdrawiam:D chcę też się ujawnić i załączam swoje foto.Za popękane monitory nie odpowiadam.


niedziela, 15 czerwca 2014

ogłoszenie!

Kochani wracam z zaświatow :)
Nie było mnie tu bardzo długo ale powracam.Nowy rozdział jest napisany i w następnym tygodniu powinien się pojawić.Mam nadzieję że będzie się wam podobał.Reaktywuje oby dwa blogi.Liczę na wasza komentarze i wsparcie.Przepraszam jeszcze raz
Pozdrawiam <3

piątek, 18 kwietnia 2014

Kochani <3 Wracam do was na chwilę :)
Z Okazji Wielkanocy życzę wam wszystkiego Najlepszego świąt spędzonych w rodzinnym gronie i mokrego dyngusa <3
Wesołego zająca,
co śmieje się bez końca,
szczerbatego barana,
co beczy od rana,
pisanek w koszyku
oraz mokrego ubrania w dzień polewania

Chciałabym wam powiedzieć że niestety nie wrócę do pisania bloga nie mam na to po prostu czasu ;c
Chciałabym wam powiedzieć że byliście i jesteście najlepszymi czytelnikami 
Pozdrawiam <33

sobota, 22 lutego 2014

Ogłoszenia

Hej :3 Muszę was z przykrością poinformować że zawieszam bloga na czas nieokreślony.Powodem jest brak weny , nauka, sprawy osobiste :c Dziękuję wam że jesteście i swoimi komentarzami motywujecie do pisania <33 Postaram się wrócić jak najszybciej.Przepraszam was z całego serca i pozdrawiam <33

środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 5

-Mario..co...
Brunet puścił moją dłoń.
-Przepraszam-uśmiechnął się rozbrajająco-Chciałem się zapytać czy pójdziesz ze mną na bal charytatywny.?
Rozstałem się z Ann więc sama wiesz..nikt ze mną nie chce iść.Nawet Marco nie idzie sam.
-Tak z miłą chęcią z tobą pójdę-uśmiechnęłam się.-A Marco z kim idzie.?
-Nie wiem mówił że sam nie przyjdzie.
-Może z Caroline przyjdzie.
-Nie wiem może się pogodzili.
-Może chodźmy już a nie plotkujemy-zaśmiałam się.
Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy na stadion.Piłkarze byli w trakcie przerwy. Większość z nich wygłupiała się reszta piłkarzy rozmawiała.
Usiadłam na trybunach gdy podszedł do mnie Reus.
-Cześć..-uśmiechnął się blondyn.
-No hej.
-Podoba się mieszkanie.?
-Naprawdę jest cudowne ale za duże. I poradziła bym sobie z czynszem i innymi opłatami.
-To dla mnie przyjemność.Będę spokojniejszy wiedząc że nie brakuje ci na nic.
-O to powinieneś być spokojny.Zawsze sobie radziłam ze wszystkim.
-Oj a mieszkanie nie jest za duże.
-No niech ci będzie.
Gdy trening dobiegł końca skorzystałam z propozycji Mario który odwiózł mnie do domu pokazując miasto.
Nowe mieszkanie bardzo różniło się od małej kawalerki i musiałam nauczyć się w nim funkcjonować.
Wieczorem wzięłam długi prysznic .Założyłam białą rozciągniętą koszulkę i luźne szorty. Położyłam się na kanapie i włączyłam jakiś film.Po kilku minutach zasnęłam.
Następnego dnia:
Obudził mnie dzwonek telefonu.Znalazłam go na podłodze obok kanapy.
-Halo.-powiedziałam włączając ekspres do kawy.
-Heej Lena-usłyszałam melodyjny głos Sebastiana.
-Cześć wiesz która jest godzina.?
-Czekaj sprawdzę...7.
-Normalni ludzie śpią jeszcze o tej godzinie wiesz.?
-Ale ja nie jestem normalnym człowiekiem.-zaśmiał się.
-No tak zapomniałam.. Co tam u was.?
-No wszystko dobrze..Przyjeżdżamy za tydzień do Dortmundu.
-Naprawdę to super.
Skończyłam rozmawiać z Sebastianem zrobiła sobie kawy i zaczęłam przeglądać pocztę gdy dostałam sms od Goetze:
Hej :) Przyjadę po ciebie o 18 :*
Wieczorem:
Wzięłam prysznic ułożyłam włosy i umalowałam się.Ubrana w szlafrok podeszłam do szafy. Wzięłam wybraną wcześniej sukienkę..Założyłam czarne szpilki które dostałam na urodziny od Natalii.Gotowa z przyjemnością popatrzyłam w lustro.Wyglądałam ładnie.Pukanie do drzwi oznajmiło przybycie Mario.
-Wyglądasz cudownie-powiedział i pocałował mnie w policzek.
Marco:
Siedziałem przy stoliku razem z Caroline ,Błaszczykowskimi i Lewandowskimi.. Patrzyłem na Lenę która przeciskała się przez tłum do naszego stolika.Wyglądała przepięknie. Mario obejmował ją w talii ramieniem.
-O patrzcie kto przyszedł!-zawołała Ania z radością.
Siedzieliśmy na przeciwko basenu gdzie znany zespół zaczął grać.Za namiotem rozciągało się pole golfowe gdzie miał odbyc się pokaz sztucznych ogni.
-Wyglądasz ślicznie-powiedziałem do Leny.
Popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się.
-Lena w sukience.Muszę ci chyba zdjęcie zrobić niespotykany widok-zaśmiał sie Łukasz który podszedł do naszego stolika.
-Nie lubię w nich chodzić niewygodne są.
-A szkoda bo ślicznie w nich wyglądasz-powiedział Mario.
-Zatańczymy-Caroline pociągła mnie  na  parkiet
Poszedłem za nią ponieważ nie mogłem patrzeć na Mario który cały czas zarywa do Leny.
Lena:
W namiocie było bardzo duszno.Uciekłam do łazienki gdzie trochę odetchnęłam.A jednak Marco przyszedł Z Caroline-pomyślałam. Rozważanie przerwało mi nadejście Ani  i Agaty uśmiechnęłam się do nich i wyszłam unikając rozmowy. Wychodząc wpadłam na Reusa.
-Marco...
-Zatańcz ze mną-powiedział i pociągnął mnie na parkiet nie czekając na odpowiedź.Przyciągnął mnie do siebie i objął.
-Śliczni wyglądasz.
-Mówiłeś już ale dziękuję.-uśmiechnęłam się.
-Powinnaś częściej chodzić w sukienkach.
-Raczej nie..-przerwał mi stłumiony huk muzyka zamilkła.
-Fajerwerki!-Krzyknął ktos i pary zaczęły opuszczać parkiet.
Próbowałam wyswobodzić się z jego uścisku ale Marco mnie nie puszczał.
-Lena tu jesteś-podszedł do nas Mario.
-Marco puść mnie-szepnęłam rozkazująco.Ani drgnął.
Marco!-Dopiero wtedy spojrzał na mnie i wypuścił z objęć.
-Chodźmy-chwyciłam Mario pod ramię.Brunet objął mnie i poszliśmy w stronę pola golfowego.Fajerwerki eksplodowały jeden po  drugim rozbłyskując kolorowym światłem.Gdy pokaz się skończył każda z par poszła w swoja stronę.Kiedy odchodziliśmy z Goetze zatrzymał nas Marco
-Ja ją odwiozę...
--------------------------------------------------------
Przepraszam was że tak długo nic nie dodawałam.Ale nie miałam weny i myślałam nad usunięciem bloga.:c
Ale na chwile obecną mam napisane juz dwa rozdziały :D Pod następnym rozdziałem pojawi się zdjęcie domu Leny :D
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU <33