Gdyby wtedy nie było ze mną rodziców nie wiem co bym zrobił.Gdy zobaczyłem,że Lena osuwa się na ziemię od razu do niej podbiegłem.To rodzice wezwali karetkę gdy ja siedziałem przy niej.Była taka blada,jej oddech był ledwo wyczuwalny bałem się,żeby nie umarła.Nie pozwolono mi jechać karetką do szpitala.Mama zabroniła mi także jechać sam.W tym stanie mógłbym spowodować jakiś wypadek.Tej nocy nie zmrużyłem oka,miałem wyrzuty sumienia że nie ma mnie przy niej kiedy naprawdę tego potrzebuje.Rano przyjechał po mnie tata.Droga do szpitala okazała się męką.Ze strachem wszedłem do niego bałem się najgorszego.Obok sali siedział Sebastian.Usiadłem obok niego:
-I jak z nią?-spytałem
-Źle.Nie obudziła się jeszcze.Nikt nie wie co jej jest.Wczoraj dobrze,że byłem w Niemczech.Jak do mnie zadzwonili myślałem,że umrę ze strachu.Ale od wczoraj nikt nic mi nie mówi.
Przez kolejną godzinę czekaliśmy.Cisza była naszą przyjaciółką,Wiedzieliśmy tylko,że Lena poddawana jest badaniom.Dopiero po godzinie wyszedł do nas lekarz poderwaliśmy się z krzeseł i podeszliśmy do niego.
-Pan jest bratem pani Leny.A pan?
-Jestem jej chłopakiem.I niech pan daruje sobie te gadki o tym,że nie jestem najbliższą rodziną.Lena jest moją dziewczyną,zależy mi na niej i chcę wiedzieć co jej jest!
-No dobrze.Powiem panom,że nie jest dobrze.Nie wiadomo co tak naprawdę pani Szulc dolega.Pozostaje ona nadal nieprzytomna i musimy szybko zdiagnozować chorobę.Nie chcę panów straszyć ale podejrzewamy raka mózgu.Ale to są tylko podejrzenia.Jutro dowiecie się czy to prawda.A teraz jedne z panów może wejść do chorej.
Sebastian popatrzył na mnie.
-Wejdź do niej.
Ostrożnie otworzyłem drzwi do sali.Lena leżała pod plątaniną kolorowych kabli.Włosy rozrzucone były na białej poduszce.Padały na nią promienie dochodzące za okna.Wyglądała tak niewinnie i bezbronnie.Przystawiłem krzesło do jej łóżka i wziąłem jej dłoń.Z oczy popłynęły mi łzy.
-Lena skarbie.Pamiętaj kocham cię.Zobaczysz wyjdziesz z tego.Będę przy tobie cały czas.Nie opuszczę cię nigdy.Kocham Cię.
-Przepraszam-rozległ się damski głos za plecami za mną stała pielęgniarka
-Widać bardzo jak pan ją Kocha ale zabieramy ją na kolejne badania muszę pana wyprosić z sali.
Rak to słowo prześladowało mnie przez resztę dnia.Nie lekarze pewnie się pomylili ona nie może mieć raka.Wiedziałem,że późno wykryty prawie w stu procentach kończy się śmiercią,a Lena nie może umrzeć.Umarłbym razem z nią.W ciągu dnia wypiłem z dziesięć kaw z automatu.O osiemnastej przyjechał Mario.
-I co?-spytał
-Podejrzewają raka,ale nic nie wiadomo jeszcze tak naprawdę.To nie może być prawda zawsze kiedy jestem szczęśliwy wszystko musi się pieprzyć.Ale co ja zrobię jak ona umrze? Mario ja się zabije.Nie będę żył bez niej.
-Marco proszę cię nie myśl tak zobaczysz wszytko będzie dobrze.Lena wyjdzie ze szpitala i będziecie szczęśliwi.A teraz chodź pojedziemy do ciebie przebierzesz się i ogolisz bo wyglądasz jakby autobus o obie przejechał.A potem jakaś pizza.
Nie chciałem jechać,ale Goetze upierał się przy swoim.W końcu dałem za wygraną.Bałem się że z Leną coś się stanie,ale Mario wyciągnął by mnie siłą ze szpitala.W domu zastaliśmy moich rodziców.W ciszy udałem się do sypialni nie miałem ochoty z nikim na rozmowy.Przebrałem się w ciuchy które wpadły mi pierwsze w ręce i ogoliłem się.Niechętnie zszedłem na dół.
-Zobaczysz Skarbie ona z tego wyjdzie.
-Mam taką nadzieję.
Pojechaliśmy do pobliskiej pizzeri.Mimo,że nie miałem nic w ustach od przeszło dwunastu godzin nie odczuwałem głodu.Chciałem jak najszybciej wrócić do szpitala i czuwać przy Lenie.Tylko to się dla mnie teraz liczyło.Po pół godziny doszedł do nas Jurgen.
-Marco wiem jaka jest sytuacja i jak Lena nie wyjdzie ze szpitala to masz pełne prawo nie pojawiać się na treningach.
-Dziękuję trenerze. Nawet chyba nie dałbym rady.
Kiedy wróciliśmy do szpitala szybko pobiegłem pod salę w której leżała Lena.Sebastian rozmawiał z Natalią przez telefon.Usiadłem obok niego i podparłem dłońmi głowę.Chciałem żeby ten koszmar się już skończył.Żeby wszystko było już dobrze.
-Pani Lena odzyskała przytomność.Może któryś z panów wejść-usłyszałem lekarza.
Sebastian i tym razem pozwolił mi wejść.Kiedy usiadłem obok łóżka Lena popatrzyła na mnie swoimi dużymi oczami.Jej usta rozjaśnił słaby uśmiech.Wziąłem jej dłoń i mocno ścisnąłem.Pocałowałem ją w czoło.
-Mówiłem,że będzie dobrze.Kocham Cię.
-Wiem,że jest ze mną źle i proszę jakbym nie wyszła z tego to żyj dalej i znajdź sobie jakąś ułożoną dziewczynę.Mówiłam ci że będę dla ciebie tylko problemem.
-Nie ty z tego wyjdziesz.Jak wyzdrowiejesz to pojedziemy gdzieś na wakacje na przykład na Ibizę.Tylko ty i ja.
-No chyba,że Mario pojedzie z nami-zaśmiała się.
-Wykopie go z samolotu. i wtedy nauczy się latać a o tym bardzo marzył.
-Kocham cię-ścisneła moją dłoń i zemdlała.
Aparatura do której była podłączona zaczęła nagle wydawać głośne dźwięki.Wypadłem z sali i zarzymałem pobliskiego lekarza.
-Ona umiera ludzie ratujcie ją!!-krzyczałem
Sala szybko zapełniła się lekarzami i pielęgniarkami reanimowali ją.Było bardzo źle.Ja kolejny raz poczułem się nie potrzebny.Oparłem głowę na dłoniach i zacząłem płakać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy kolejny rozdział dość dramatyczny :) Do pomysłu choroby natchnęła mnie pisosenka Oli-Jej ostatni rok :) Mam wielką nadzieję,że nie zabijecie mnie za pomysł z chorobą.Liczę na wasze komentarze bo czytając je wiem co wam się podoba,a co mam poprawić.Bardzo one mnie motywują do dalszego pisania :) Życzę wam miłego weekend,i pozdrawiam <3
Borussen To obietnica, przysięga do końca życia. Czasami przyjaźń,zamienia się w wielką miłość.
piątek, 8 sierpnia 2014
czwartek, 7 sierpnia 2014
Rozdział 8
Pisałam przy tej nucie:https://www.youtube.com/watch?v=lJqbaGloVxg Odpowiednio oddaje nastrój rozdziału.Przed czytaniem włączcie ją :)
Obudziłam się i przeciągnęłam lekko.Obok ujrzałam uśmiechniętego Reusa. Zajęty był nawijaniem moich włosów na palec.Nachyliłam się i go pocałowałam,objął mnie i przewrócił się na mnie.Odepchnęłam go lekko.
-Idiota-zaśmiałam się -zejdź ze mnie ważysz chyba tonę.
-No wiesz co nie obrażaj mnie.Aż tyle nie ważę.
-Powinieneś więcej pizzy jeść.
-Okey.I co dalej z nami?-spytał z powagą,
Usiadłam na łóżku ze skrzyżowanymi nogami.Popatrzyłam na piłkarza nie wiedząc co powiedzieć.Wiedziałam,że mu zależy,bałam się,że mogę go zranić.
-Marco..ja nie wiem.
-Ja chciałbym spróbować.Jesteś dla mnie bardzo ważna prawie od samego początku naszej znajomości.Kryłem się z tym,ja byłem tu ty w Polsce wtedy to nie miało sensu.Ale teraz Lena kocham cię.
-Ale zrozum to,że nie wiem czy będę odpowiednia dla ciebie.Chcę żebyś był szczęśliwy,a nie wiem czy mogę ci to dać.Ne chcę cię skrzywdzić,też jesteś bardzo ważny dla mnie ale nie chcę stracić takiego przyjaciela.
-Ale jak nie dasz mi szansy teraz to będę próbował tak długo,aż mi ją dasz i ja mówię to na serio.Będę walczyć o ciebie.Jesteś moim ideałem.Bardzo cię kocham,a po tym co zaszło i tak nie będziemy się mogli normalnie przyjaźnić.
Spojrzałam Reusowi prosto w oczy.Były one przepełnione nadzieją i ukrytym smutkiem.Zrozumiałam,że on naprawdę mnie kocha.I jak nie dam mu szansy będę przez resztę życia tego żałowała.
-Myślę,że możemy spróbować.
-Kocham cię Lena.Wiedziałem,że to powiesz-powiedział piłkarz promieniejąc ze szczęścia.
Marco poderwał się na nogi i wziął mnie na ręce. Uśmiechnęłam się i musnęłam lekko jego usta.W tym samym czasie drzwi do sypialni otworzyły się i do środka wszedł Mario.Stanął na środku jak wryty nie wiedząc co ma zrobić. Reus postawił mnie na podłogę i podszedł do Goetze.Twarz bruneta rozjaśnił uśmiech.Czułam się dziwnie wiedząc że niedawno spotkałam się z Mario,ale on ze śmiechem powiedział:
-Mówiłem ci,że on za tobą szaleje.Niedługo pojawią się małe Reusiątka.Chociaż mam nadzieję,że będą podobne do Leny,bo ty stary urodą to nie grzeszysz.
-Mówi to ten c boi się spojrzeć na swoje odbicie w lustrze-odgryzł się Marco.
-Ej,dobra koniec wynocha na dół.Muszę się ubrać chyba.
Wzięłam szybki prysznic,wyprostowałam włosy i ubrałam się.Z kuchni doszedł mnie zapach jajecznicy i kawy.Wzięłam swój telefon i zeszłam na dół.Marco uwijał się przy patelni aby nie przypalić jajecznicy.Mario siedział na stołku i umierał ze śmiechu.Nalałam sobie kawy i usiadłam obok niego.
-Dobra już skończyłem,ale ty debilu nie dostaniesz,za to śmianie się ze mnie.
-Ej no nie jesteś u siebie.Więc sam sobie wezmę.
-Cisza.-krzyknęłam.-Nie jesteście w jadłodajni.
Mario zaraz po śniadaniu pojechał na zakupy Reus zdążył nazwać go jeszcze lalusiem.Posprzątałam i pojechaliśmy do mieszkania piłkarza.Po wejściu do środka zabrakło mi słów.W całym domu leżały brudne ciuchy,puszki,butelki,opakowania po pizzy. Spojrzałam złowrogo na Marco,ten od razu zniknął na górze.
Zabrałam się do sprzątania. Wstawiłam dwie pralki prania dziwiąc się przy tym ile ten facet ma ciuchów.Dwa worki śmieci wystawiłam przed dom.Skończyłam sprzątać po dwóch godzinach.Piłkarz przez ten czas nie pokazał się.Weszłam do jego małej siłowni.Uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył.
-I co?
-Wiesz co ty powinieneś wynająć sobie sprzątaczkę.Bo ja nie mam sił na ciebie już.
-No dobrze pomyślę nad tym.
W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.Schodziłam żeby otworzyć,gdy Marco krzyknął
-Podniesiesz mnie? Lena no.!
-No chyba nie sam się podnieś albo tam pójdę i jak cię kopnę to mnie popamiętasz.
Otworzyłam drzwi,stała w nich para.
-Przepraszam,wiem,że mój syn jest niezbyt ułożony ale żeby od razu go kopać? No chyba,że ma pani jakiś powód.
-Mama,Tata-za plecami pojawił się piłkarz.
-To jest Lena.Moja przyszła żona i matka waszych wnuków.-powiedział i mnie objął,
-Nie szalej.Miło mi Lena Szulc.Dziewczyna tego idioty.Pójdę zrobić herbaty lepiej.
Weszłam do świeżo wysprzątanej kuchni.Widziałam jaki Marco jest szczęśliwy z odwiedzin rodziców i jak bardzo jest z nimi związany.Słyszałam jak emocjonalnie opowiada kim jestem.Mimo wolnie się uśmiechnęłam.Weszłam do salonu z filiżankami w ręku.Usiadłam obok Reusa.
-A czym się pani zajmuje?-spytał tata Marco
-No to może opowiem coś o sobie.Jestem polką jak państwo może zauważyli.Z Marco znam się już bardzo długo.Mam 19 lat.Do Dortmundu przeprowadziłam się aby iśc na studia prawnicze,ale nic z tego nie wyszło.Po prostu prawo mnie nie interesuje i na chwile obecną przełożyłam studia.
-Widzisz jak wypuścisz taką dziewczynę a znowu będziesz z jakąś idiotką co jej wygląd w głowie tylko to cię wydziedziczę.Pamiętaj.
-Dobrze tato-uśmiechnął się piłkarz.
-Muszę państwa przeprosić ale muszę już iść niestety.Marco przyjedź potem.Pa.Do widzenia.
Z wieszaka wzięłam bluzę Reusa ponieważ zrobiło się chłodno.Nagle poczułam,się słabo złapałam się futryny.Ostatnie co pamiętam to twarz Marco kiedy klękał przy mnie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy kolejny rozdział.Wprowadziłam jaką akcję wreszcie.Jesteście pewnie ciekawe co jest Lenie :) Wątpie żebyście były zachwycone tym co wymyśliłam :D Przepraszam,że długo czekałyście ale mam wolną chwilę.No i mamy Mistrzostwo Świata <3 Szkoda tylko że Reusa nie było przy tym :c
Ostatnio zastatnawiałąm się czy warto pisać dalej i tak są tylko dwa komentarze zazwyczaj więc czy warto?
Pozdrawiam <3
Obudziłam się i przeciągnęłam lekko.Obok ujrzałam uśmiechniętego Reusa. Zajęty był nawijaniem moich włosów na palec.Nachyliłam się i go pocałowałam,objął mnie i przewrócił się na mnie.Odepchnęłam go lekko.
-Idiota-zaśmiałam się -zejdź ze mnie ważysz chyba tonę.
-No wiesz co nie obrażaj mnie.Aż tyle nie ważę.
-Powinieneś więcej pizzy jeść.
-Okey.I co dalej z nami?-spytał z powagą,
Usiadłam na łóżku ze skrzyżowanymi nogami.Popatrzyłam na piłkarza nie wiedząc co powiedzieć.Wiedziałam,że mu zależy,bałam się,że mogę go zranić.
-Marco..ja nie wiem.
-Ja chciałbym spróbować.Jesteś dla mnie bardzo ważna prawie od samego początku naszej znajomości.Kryłem się z tym,ja byłem tu ty w Polsce wtedy to nie miało sensu.Ale teraz Lena kocham cię.
-Ale zrozum to,że nie wiem czy będę odpowiednia dla ciebie.Chcę żebyś był szczęśliwy,a nie wiem czy mogę ci to dać.Ne chcę cię skrzywdzić,też jesteś bardzo ważny dla mnie ale nie chcę stracić takiego przyjaciela.
-Ale jak nie dasz mi szansy teraz to będę próbował tak długo,aż mi ją dasz i ja mówię to na serio.Będę walczyć o ciebie.Jesteś moim ideałem.Bardzo cię kocham,a po tym co zaszło i tak nie będziemy się mogli normalnie przyjaźnić.
Spojrzałam Reusowi prosto w oczy.Były one przepełnione nadzieją i ukrytym smutkiem.Zrozumiałam,że on naprawdę mnie kocha.I jak nie dam mu szansy będę przez resztę życia tego żałowała.
-Myślę,że możemy spróbować.
-Kocham cię Lena.Wiedziałem,że to powiesz-powiedział piłkarz promieniejąc ze szczęścia.
Marco poderwał się na nogi i wziął mnie na ręce. Uśmiechnęłam się i musnęłam lekko jego usta.W tym samym czasie drzwi do sypialni otworzyły się i do środka wszedł Mario.Stanął na środku jak wryty nie wiedząc co ma zrobić. Reus postawił mnie na podłogę i podszedł do Goetze.Twarz bruneta rozjaśnił uśmiech.Czułam się dziwnie wiedząc że niedawno spotkałam się z Mario,ale on ze śmiechem powiedział:
-Mówiłem ci,że on za tobą szaleje.Niedługo pojawią się małe Reusiątka.Chociaż mam nadzieję,że będą podobne do Leny,bo ty stary urodą to nie grzeszysz.
-Mówi to ten c boi się spojrzeć na swoje odbicie w lustrze-odgryzł się Marco.
-Ej,dobra koniec wynocha na dół.Muszę się ubrać chyba.
Wzięłam szybki prysznic,wyprostowałam włosy i ubrałam się.Z kuchni doszedł mnie zapach jajecznicy i kawy.Wzięłam swój telefon i zeszłam na dół.Marco uwijał się przy patelni aby nie przypalić jajecznicy.Mario siedział na stołku i umierał ze śmiechu.Nalałam sobie kawy i usiadłam obok niego.
-Dobra już skończyłem,ale ty debilu nie dostaniesz,za to śmianie się ze mnie.
-Ej no nie jesteś u siebie.Więc sam sobie wezmę.
-Cisza.-krzyknęłam.-Nie jesteście w jadłodajni.
Mario zaraz po śniadaniu pojechał na zakupy Reus zdążył nazwać go jeszcze lalusiem.Posprzątałam i pojechaliśmy do mieszkania piłkarza.Po wejściu do środka zabrakło mi słów.W całym domu leżały brudne ciuchy,puszki,butelki,opakowania po pizzy. Spojrzałam złowrogo na Marco,ten od razu zniknął na górze.
Zabrałam się do sprzątania. Wstawiłam dwie pralki prania dziwiąc się przy tym ile ten facet ma ciuchów.Dwa worki śmieci wystawiłam przed dom.Skończyłam sprzątać po dwóch godzinach.Piłkarz przez ten czas nie pokazał się.Weszłam do jego małej siłowni.Uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył.
-I co?
-Wiesz co ty powinieneś wynająć sobie sprzątaczkę.Bo ja nie mam sił na ciebie już.
-No dobrze pomyślę nad tym.
W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.Schodziłam żeby otworzyć,gdy Marco krzyknął
-Podniesiesz mnie? Lena no.!
-No chyba nie sam się podnieś albo tam pójdę i jak cię kopnę to mnie popamiętasz.
Otworzyłam drzwi,stała w nich para.
-Przepraszam,wiem,że mój syn jest niezbyt ułożony ale żeby od razu go kopać? No chyba,że ma pani jakiś powód.
-Mama,Tata-za plecami pojawił się piłkarz.
-To jest Lena.Moja przyszła żona i matka waszych wnuków.-powiedział i mnie objął,
-Nie szalej.Miło mi Lena Szulc.Dziewczyna tego idioty.Pójdę zrobić herbaty lepiej.
Weszłam do świeżo wysprzątanej kuchni.Widziałam jaki Marco jest szczęśliwy z odwiedzin rodziców i jak bardzo jest z nimi związany.Słyszałam jak emocjonalnie opowiada kim jestem.Mimo wolnie się uśmiechnęłam.Weszłam do salonu z filiżankami w ręku.Usiadłam obok Reusa.
-A czym się pani zajmuje?-spytał tata Marco
-No to może opowiem coś o sobie.Jestem polką jak państwo może zauważyli.Z Marco znam się już bardzo długo.Mam 19 lat.Do Dortmundu przeprowadziłam się aby iśc na studia prawnicze,ale nic z tego nie wyszło.Po prostu prawo mnie nie interesuje i na chwile obecną przełożyłam studia.
-Widzisz jak wypuścisz taką dziewczynę a znowu będziesz z jakąś idiotką co jej wygląd w głowie tylko to cię wydziedziczę.Pamiętaj.
-Dobrze tato-uśmiechnął się piłkarz.
-Muszę państwa przeprosić ale muszę już iść niestety.Marco przyjedź potem.Pa.Do widzenia.
Z wieszaka wzięłam bluzę Reusa ponieważ zrobiło się chłodno.Nagle poczułam,się słabo złapałam się futryny.Ostatnie co pamiętam to twarz Marco kiedy klękał przy mnie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy kolejny rozdział.Wprowadziłam jaką akcję wreszcie.Jesteście pewnie ciekawe co jest Lenie :) Wątpie żebyście były zachwycone tym co wymyśliłam :D Przepraszam,że długo czekałyście ale mam wolną chwilę.No i mamy Mistrzostwo Świata <3 Szkoda tylko że Reusa nie było przy tym :c
Ostatnio zastatnawiałąm się czy warto pisać dalej i tak są tylko dwa komentarze zazwyczaj więc czy warto?
Pozdrawiam <3
piątek, 11 lipca 2014
Rozdział 7
Dochodził wieczór ale na dworze wciąż było upalnie.Siedziałam na balkonie rozmawiając z Sebastianem
-I jak tam twoje studia?
-No właśnie...Wiedziałam ,że kiedyś spytasz.Zrezygnowałam z nich.
Usłyszałam jak Boenisch wzdycha.
-Ale Lena pojechałaś tylko po to do Dortmundu.Jak nie masz zamiaru dalej się uczyć do wracaj do Białegostoku.
-Nie Sebastian,nie wracam do Polski. Przepraszam ale tu układam sobie życie.
-Okey.Ale wiesz ,że tu zawsze będzie twoje miejsce.
-Tak wiem.Ale muszę już kończyć.
-Dobrze,ale wiesz że zawsze możesz zmienić swoją decyzję.
-Nie licz na to.
Położyłam telefon na blacie w kuchni.Poszłam do łazienki wzięłam długą gorącą kąpiel..Wysuszyłam włosy i je wyprostowałam.Nałożyłam lekki makijaż,założyłam sukienkę i szpilki.Stanęłam przy lustrze.Wszystko tworzyło nie najgorszy efekt.Punktualnie o dziewiętnastej do do drzwi zadzwonił Mario.
-Oo matko wyglądasz zjawiskowo.
-Dziękuję bardzo ale nie przesadzaj-uśmiechnęłam się.
-Ja tylko stwierdzam fakty nic więcej.
-W to nie wątpię.
Przed budynkiem czekała na nas długa biała limuzyna.W środku stał kosz z czerwonymi różami.Uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam na piłkarza.
-Co zaplanowałeś dalej?
-Niespodzianka
Pojechaliśmy nad jezioro.Na brzegu stał stolik otoczony różami.W wodzie pływały małe świeczki.Od tafli odbijał się blask księżyca.Zjedliśmy kolację i usiedliśmy na kocu.Zdjęłam buty,a nogi zanurzyłam w wodzie.Siedzieliśmy w ciszy patrząc na gwiazdy.
-Dziękuje za wieczór.-powiedziałam -Ale nie musiałeś aż tak przesadzać.
-Nie.Ty jesteś wyjątkowa,a takie osoby traktuje się wyjątkowo.Ty jesteś inna.Nie obchodzą cię pieniądze tylko to co mamy w środku.Gdybym był tu z inna dziewczyną narzekała by na wszystko.-zaśmiał się brunet.
-Dziękuję to miłe.
-Pamiętasz jak się wrzuciłem do basenu u Marco?
-Byłam wściekła i byłam gotowa coś ci zrobić.
-Nie odzywałaś się do mnie przez resztę imprezy,a potem zawoziłem cię jeszcze na lotnisko.
-I przez trzy lata się nie widzieliśmy,aż to mojego powrotu.
Położyłam się na plecach i wpatrywałam się w gwiazdy.Mario pochylił się nade mną i delikatnie pocałował.Odwzajemniłam pocałunek obejmując go.Przez chwilę straciłam głowę.Nie miałam pojęcia co robię.Dopiero po kilku sekundach odepchnęłam go.
-Mario przepraszam...
-Lena Kocham Cię.
-Nie mogę.Jesteś dla mnie jak starszy brat.Nie licz na nic.Przepraszam Cię...ale zostańmy przyjaciółmi.
-Rozumiem dobrze-uśmiechnął się smutno brunet
*****
Promienie słoneczne wesoło wpadały przez okno rażąc mnie w oczy. Naciągłam kołdrę na czubek głowy jednak nie mogłam zasnąć.Przewróciłam się na plecy i otworzyłam oczy.Spojrzałam na zegarek było po jedenastej.Późne wrócenie do domu dało mi się we znaki.Założyłam bluzę i szorty.Postanowiłam wykorzystać pogodę i iść pobiegać.W parku spotkałam Goetze.
-Cześć Mario-uśmiechnęłam się do niego
-No hej.Nie spodziewałem się,że ty biegasz
-Zdrowy tryb życia i te sprawy no wiesz.Przepraszam
-Za co ty możesz mnie przepraszać.?-zdziwił się brunet
-Za wczoraj no wiesz...Nie powinnam się zgadzać na te spotkanie.
-To jest normalne spodziewałem się,że tak będzie.Chociaż miło spędziliśmy wieczór.Jestem dla ciebie jak brat,a to dużo.A tak poza tym to widzę że ciebie i lamę ciągnie do siebie.
-Mnie i Marco?-oburzyłam się -My się tylko przyjaźnimy.
-Zobaczymy co będziesz mówić jak już będziecie razem.Liczę na małe lamiątka-zaśmiał się Goetze.
Wybrałam się do centrum handlowego.Po paru godzinach wróciłam do domu obładowana torbami.Drzwi do mieszkania były otwarte.Ostrożnie weszłam do środka położyłam zakupy w przedpokoju.Chwyciłam parasolkę i ruszyłam w głąb mieszkania.
-Reus cholera!-krzyknęłam opuszczając parasolkę -Myślałam,że ktoś się włamał do mnie,a ty sobie stoisz i jesz kanapkę.
-Chcesz jedną?
-Nie chcę twoich kanapek.Co ty tu w ogóle robisz i skąd masz klucze?
-No jak kupowałem mieszkanie to wziąłem,dla bezpieczeństwa.nie było ciebie to wszedłem,a ,że zgłodniałem to sobie zrobiłem kanapkę.
-Wyjdź Marco! Spotkamy się wieczorem.
Przewróciłam oczami i zaczęłam sprzątać po Marco.Kilka kanapek,a nabrudził jakby robił wielodaniowy obiad.Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic.Włożyłam nowo kupioną sukienkę.Byłam ciekawa czym zaskoczy mnie piłkarz.Po nim mogłam spodziewać się wszystkiego.Drzwi niespodziewanie otworzyły się i do środka wparował Marco.
-Mamusia nie nauczyła pukać?
-No wiesz musiała to przegapić w moim wychowaniu,ale jak się kiedyś spotkacie to jej to wypomnisz.
-Jak nie zapomnę to wymienię jej kilka twoich wad
Reus zabrał mnie na dach najwyższego budynku w mieście.Po kolacji z nieba spadły płatki róż.Uśmiechnęłam się do blondyna.
-Zaskakujesz mnie.
Kelner wniósł czarną różę.
-Serio sprowadzałeś ją z Indii?-spytałam zdziwiona
-Taki mały drobiazg.
Stanęłam przy barierce.Widok który rozciągał się zapierał dech w piersiach.
-Pięknie tu-Marco stanął obok mnie.
-Przepięknie-oparłam głowę o jego ramię
Piłkarz uśmiechnął się.Objął mnie w tali i pocałował. Przyciągnełam go do siebie i zrzuciłam ręce na szyje.
-Kocham cię Lena.Zawsze cię kochałem.
Pojechaliśmy do mojego mieszkania.Zapaliłam światło w salonie.Marco obrócił mnie do siebie i pocałował.
Wziął mnie na ręce i skierował do sypialni
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję,że rozdział się podoba.Zmieniałam go chyba ze trzy razy.Teraz też do końca nie jestem zadowolona z efektu;c Ale ocenę pozostawiam wam :)
Już w niedzielę finał MŚ <33
Liczę na Niemcy :D <3 Wygramy <3
Liczę na wasze komentarze :D
Pozdrawiam :3
-I jak tam twoje studia?
-No właśnie...Wiedziałam ,że kiedyś spytasz.Zrezygnowałam z nich.
Usłyszałam jak Boenisch wzdycha.
-Ale Lena pojechałaś tylko po to do Dortmundu.Jak nie masz zamiaru dalej się uczyć do wracaj do Białegostoku.
-Nie Sebastian,nie wracam do Polski. Przepraszam ale tu układam sobie życie.
-Okey.Ale wiesz ,że tu zawsze będzie twoje miejsce.
-Tak wiem.Ale muszę już kończyć.
-Dobrze,ale wiesz że zawsze możesz zmienić swoją decyzję.
-Nie licz na to.
Położyłam telefon na blacie w kuchni.Poszłam do łazienki wzięłam długą gorącą kąpiel..Wysuszyłam włosy i je wyprostowałam.Nałożyłam lekki makijaż,założyłam sukienkę i szpilki.Stanęłam przy lustrze.Wszystko tworzyło nie najgorszy efekt.Punktualnie o dziewiętnastej do do drzwi zadzwonił Mario.
-Oo matko wyglądasz zjawiskowo.
-Dziękuję bardzo ale nie przesadzaj-uśmiechnęłam się.
-Ja tylko stwierdzam fakty nic więcej.
-W to nie wątpię.
Przed budynkiem czekała na nas długa biała limuzyna.W środku stał kosz z czerwonymi różami.Uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam na piłkarza.
-Co zaplanowałeś dalej?
-Niespodzianka
Pojechaliśmy nad jezioro.Na brzegu stał stolik otoczony różami.W wodzie pływały małe świeczki.Od tafli odbijał się blask księżyca.Zjedliśmy kolację i usiedliśmy na kocu.Zdjęłam buty,a nogi zanurzyłam w wodzie.Siedzieliśmy w ciszy patrząc na gwiazdy.
-Dziękuje za wieczór.-powiedziałam -Ale nie musiałeś aż tak przesadzać.
-Nie.Ty jesteś wyjątkowa,a takie osoby traktuje się wyjątkowo.Ty jesteś inna.Nie obchodzą cię pieniądze tylko to co mamy w środku.Gdybym był tu z inna dziewczyną narzekała by na wszystko.-zaśmiał się brunet.
-Dziękuję to miłe.
-Pamiętasz jak się wrzuciłem do basenu u Marco?
-Byłam wściekła i byłam gotowa coś ci zrobić.
-Nie odzywałaś się do mnie przez resztę imprezy,a potem zawoziłem cię jeszcze na lotnisko.
-I przez trzy lata się nie widzieliśmy,aż to mojego powrotu.
Położyłam się na plecach i wpatrywałam się w gwiazdy.Mario pochylił się nade mną i delikatnie pocałował.Odwzajemniłam pocałunek obejmując go.Przez chwilę straciłam głowę.Nie miałam pojęcia co robię.Dopiero po kilku sekundach odepchnęłam go.
-Mario przepraszam...
-Lena Kocham Cię.
-Nie mogę.Jesteś dla mnie jak starszy brat.Nie licz na nic.Przepraszam Cię...ale zostańmy przyjaciółmi.
-Rozumiem dobrze-uśmiechnął się smutno brunet
*****
Promienie słoneczne wesoło wpadały przez okno rażąc mnie w oczy. Naciągłam kołdrę na czubek głowy jednak nie mogłam zasnąć.Przewróciłam się na plecy i otworzyłam oczy.Spojrzałam na zegarek było po jedenastej.Późne wrócenie do domu dało mi się we znaki.Założyłam bluzę i szorty.Postanowiłam wykorzystać pogodę i iść pobiegać.W parku spotkałam Goetze.
-Cześć Mario-uśmiechnęłam się do niego
-No hej.Nie spodziewałem się,że ty biegasz
-Zdrowy tryb życia i te sprawy no wiesz.Przepraszam
-Za co ty możesz mnie przepraszać.?-zdziwił się brunet
-Za wczoraj no wiesz...Nie powinnam się zgadzać na te spotkanie.
-To jest normalne spodziewałem się,że tak będzie.Chociaż miło spędziliśmy wieczór.Jestem dla ciebie jak brat,a to dużo.A tak poza tym to widzę że ciebie i lamę ciągnie do siebie.
-Mnie i Marco?-oburzyłam się -My się tylko przyjaźnimy.
-Zobaczymy co będziesz mówić jak już będziecie razem.Liczę na małe lamiątka-zaśmiał się Goetze.
Wybrałam się do centrum handlowego.Po paru godzinach wróciłam do domu obładowana torbami.Drzwi do mieszkania były otwarte.Ostrożnie weszłam do środka położyłam zakupy w przedpokoju.Chwyciłam parasolkę i ruszyłam w głąb mieszkania.
-Reus cholera!-krzyknęłam opuszczając parasolkę -Myślałam,że ktoś się włamał do mnie,a ty sobie stoisz i jesz kanapkę.
-Chcesz jedną?
-Nie chcę twoich kanapek.Co ty tu w ogóle robisz i skąd masz klucze?
-No jak kupowałem mieszkanie to wziąłem,dla bezpieczeństwa.nie było ciebie to wszedłem,a ,że zgłodniałem to sobie zrobiłem kanapkę.
-Wyjdź Marco! Spotkamy się wieczorem.
Przewróciłam oczami i zaczęłam sprzątać po Marco.Kilka kanapek,a nabrudził jakby robił wielodaniowy obiad.Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic.Włożyłam nowo kupioną sukienkę.Byłam ciekawa czym zaskoczy mnie piłkarz.Po nim mogłam spodziewać się wszystkiego.Drzwi niespodziewanie otworzyły się i do środka wparował Marco.
-Mamusia nie nauczyła pukać?
-No wiesz musiała to przegapić w moim wychowaniu,ale jak się kiedyś spotkacie to jej to wypomnisz.
-Jak nie zapomnę to wymienię jej kilka twoich wad
Reus zabrał mnie na dach najwyższego budynku w mieście.Po kolacji z nieba spadły płatki róż.Uśmiechnęłam się do blondyna.
-Zaskakujesz mnie.
Kelner wniósł czarną różę.
-Serio sprowadzałeś ją z Indii?-spytałam zdziwiona
-Taki mały drobiazg.
Stanęłam przy barierce.Widok który rozciągał się zapierał dech w piersiach.
-Pięknie tu-Marco stanął obok mnie.
-Przepięknie-oparłam głowę o jego ramię
Piłkarz uśmiechnął się.Objął mnie w tali i pocałował. Przyciągnełam go do siebie i zrzuciłam ręce na szyje.
-Kocham cię Lena.Zawsze cię kochałem.
Pojechaliśmy do mojego mieszkania.Zapaliłam światło w salonie.Marco obrócił mnie do siebie i pocałował.
Wziął mnie na ręce i skierował do sypialni
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję,że rozdział się podoba.Zmieniałam go chyba ze trzy razy.Teraz też do końca nie jestem zadowolona z efektu;c Ale ocenę pozostawiam wam :)
Już w niedzielę finał MŚ <33
Liczę na Niemcy :D <3 Wygramy <3
Liczę na wasze komentarze :D
Pozdrawiam :3
czwartek, 19 czerwca 2014
Rozdział 6
Niebo było zachmurzone i w każdej chwili mogło zacząć padać.Siedziałam na kanapie z laptopem na kolanach i filiżanką kawy w ręku.Przeglądałam zdjęcia z ostatniego meczu Borussi.Byłam przy tych na których chłopacy cieszyli się z wygranej gdy ktoś zapukał do drzwi.Wstałam i podeszłam aby je otworzyć.Stał w nic Mario.
-Hej-powiedział i pocałował mnie w policzek
-Cześć.Wejdź-odsunęłam się aby brunet mógł wejść do środka.
Mieliśmy się spotkać dopiero wieczorem.
-Bal został odwołany.Wszystko miała odbyć się na zewnątrz,a przy takiej pogodzie moglibyśmy jedynie zmoknąć.Trudno jest znaleźć w kilka godzin salę na blisko na dwa tysiące osób więc z imprezy nici.
-Myślałam że poznam ciekawych ludzi a tu nic z moich planów.Moje znajomości zamykają się na BVB-uśmiechnęłam się.
-Na pewno kogoś poznasz.
-No mam taką nadzieję.Ale Chciało ci się jechać prze pół miasta żeby powiedzieć mi ,że odwołano bal.Mogłeś przecież zadzwonić.
-Mogłem,ale to sama przyjemność zobaczyć tak śliczną istotkę-Mario uśmiechnął się rozbrajająco.
Chciałem się spytać czy nie poszłabyś ze mną na kolację jutro wieczorem?
-Czyżbyś proponował mi randkę.?
-Randka? Tak można to,tak nazwać.To zgadzasz się?
-Chętnie gdzieś wyskoczę.Możesz to traktować jako zgodę-zaśmiałam się.
-Przyjadę po ciebie o siódmej
-Okey
-Muszę już lecieć umówiłem się z Łukaszem i już jestem spóźniony piętnaście minut.To do jutra pa!
-Pa-odpowiedziałam i zamknęłam drzwi
Zaproszenie Mario bardzo mnie zdziwiło.Nie spodziewałam się że mogę mu się podobać.Piłkarz nie był w moim typie ale jego rozbrajający uśmiech i sposób bycia każdą dziewczynę przyprawiał o szybsze bicie serca..Tak naprawdę nie chciałam nikogo wpuszczać do swojego życia.Rany po poprzednim związku nie zabliźniły sie dosyć abym mogła myśleć o kolejnym.Postanowiłam że zaproponuje Mario tylko przyjaźń.Wyjrzałam przez okno promienie słoneczne nieśmiało przebijały się przez grubą warstwę chmur.Założyłam bluzę do torebki wrzuciłam parasolkę do Marco miałam kilka ulic więc zrezygnowałam z samochodu.Wybrałam drogę przez park z dala od zgiełku ulicznego.Stanęłam obok stawu gdzie pływała para łabędzi.Przypomniały mi się wakacje u babci na wsi.Duży staw w którym pływaliśmy wraz z Sebastianem.Łapanie ważek i żab.Niestety wszystko zmieniło się po wypadku rodziców.Kropla deszczu spadła mi na nos.Uniosłam oczy i zorientowałam się że pada.Rozłożyłam parasolkę i ruszyłam w dalszą drogę.Dom Marco znajdował się na BlumenStraBe.Samochód Reusa stał na chodniku co oznaczało że piłkarz jest w domu.Drzwi były otwarte ,weszłam do środka.Bluzę zostawiłam w przedpokoju i ruszyłam do kuchni.
-Powinieneś zamykać drzwi albo kupić sobie psa bo w końcu cię okradną.-powiedziałam opierając sie o framugę drzwi.
-Ja przez ciebie kiedyś dostanę zawału-zaśmiał się blondyn
A o tych psach pomyślę, co powiesz na owczarki niemieckie? Najlepiej dwa.
-Wiesz zastanawiam się co by było gdybym podała na jakimś portalu że Marco Reus nie zamyka drzwi wejściowych.Nalot fanek gwarantowany.
-Jestem taki sławny że trochę by ich było-uśmiechnął się.
-Wiesz bardzo skromny jesteś.-Reus postawił kawę na stoliku i usiadł obok mnie na kanapie.
-To moja zasada życiowa.Skromność przede wszystkim.Ale koniec o mnie co tam u ciebie?
-No dobrze.Lepiej niż przepuszczałam.
-A jak miasto? podoba się?
-Dortmund jest pięknym miastem.Cały czas tętni życiem.
-U nas wszystko co najlepsze.A zmieniając temat masz jakieś plany na pojutrze?
-Nie mam?A czemu pytasz?
-Może poszłabyś ze mną na otwarcie restauracji? A potem pokaz fajerwerków na rynku? Co ty na to?
-Brzmi zachęcająco.Okey.
-Wspaniale wiedziałem że się zgodzisz.Będę o osiemnastej.
-Ale czemu zapraszasz mnie myślałam że masz dziewczynę?
-Jedna wielka pomyłka nie chcę do tego wracać.Nie mam szczęścia do kobiet.Chciałbym być z ideałem.Na przykład kopią ciebie-zaśmiał się Marco
-No nie żartuj.Nie nadaję się.
-Mam inne zdanie na ten temat.
-Nie będę się kłócić.Musze lecieć spotkamy się pojutrze.Bądź punktualnie pa.
Dwie randki i to jedna po drugiej. Chociaż czy spotkanie z Marco mogłam tak nazwać? Znaliśmy się bardzo długo i piłkarz był dla mnie jak brat.Kiedy się poznaliśmy Reus podobał mi się ale to było chwilowe zaurocznie nic więcej.Marco i Mario byli przyjaciółmi i jeżeli podobałam się obojgu wiedziałam jedno nie będę wybierać pomiędzy nimi i psuć ich przyjaźni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wracam po długiej przerwie.Tak jak obiecałam jest rozdział.Moja wena nabrała pomysłów i obiecuję że we wakacje rozdziały będą pojawiać się co tydzień.No chyba że będę musiała pilnować brata ciotecznego a przy rocznym dziecku pisanie nie jest najlepszym pomysłem.Ale rozdziały będą się pojawiać.Nie wiem jak wypadł ten ale zostawiam to waszej opinii.
Pozdrawiam:D chcę też się ujawnić i załączam swoje foto.Za popękane monitory nie odpowiadam.
-Hej-powiedział i pocałował mnie w policzek
-Cześć.Wejdź-odsunęłam się aby brunet mógł wejść do środka.
Mieliśmy się spotkać dopiero wieczorem.
-Bal został odwołany.Wszystko miała odbyć się na zewnątrz,a przy takiej pogodzie moglibyśmy jedynie zmoknąć.Trudno jest znaleźć w kilka godzin salę na blisko na dwa tysiące osób więc z imprezy nici.
-Myślałam że poznam ciekawych ludzi a tu nic z moich planów.Moje znajomości zamykają się na BVB-uśmiechnęłam się.
-Na pewno kogoś poznasz.
-No mam taką nadzieję.Ale Chciało ci się jechać prze pół miasta żeby powiedzieć mi ,że odwołano bal.Mogłeś przecież zadzwonić.
-Mogłem,ale to sama przyjemność zobaczyć tak śliczną istotkę-Mario uśmiechnął się rozbrajająco.
Chciałem się spytać czy nie poszłabyś ze mną na kolację jutro wieczorem?
-Czyżbyś proponował mi randkę.?
-Randka? Tak można to,tak nazwać.To zgadzasz się?
-Chętnie gdzieś wyskoczę.Możesz to traktować jako zgodę-zaśmiałam się.
-Przyjadę po ciebie o siódmej
-Okey
-Muszę już lecieć umówiłem się z Łukaszem i już jestem spóźniony piętnaście minut.To do jutra pa!
-Pa-odpowiedziałam i zamknęłam drzwi
Zaproszenie Mario bardzo mnie zdziwiło.Nie spodziewałam się że mogę mu się podobać.Piłkarz nie był w moim typie ale jego rozbrajający uśmiech i sposób bycia każdą dziewczynę przyprawiał o szybsze bicie serca..Tak naprawdę nie chciałam nikogo wpuszczać do swojego życia.Rany po poprzednim związku nie zabliźniły sie dosyć abym mogła myśleć o kolejnym.Postanowiłam że zaproponuje Mario tylko przyjaźń.Wyjrzałam przez okno promienie słoneczne nieśmiało przebijały się przez grubą warstwę chmur.Założyłam bluzę do torebki wrzuciłam parasolkę do Marco miałam kilka ulic więc zrezygnowałam z samochodu.Wybrałam drogę przez park z dala od zgiełku ulicznego.Stanęłam obok stawu gdzie pływała para łabędzi.Przypomniały mi się wakacje u babci na wsi.Duży staw w którym pływaliśmy wraz z Sebastianem.Łapanie ważek i żab.Niestety wszystko zmieniło się po wypadku rodziców.Kropla deszczu spadła mi na nos.Uniosłam oczy i zorientowałam się że pada.Rozłożyłam parasolkę i ruszyłam w dalszą drogę.Dom Marco znajdował się na BlumenStraBe.Samochód Reusa stał na chodniku co oznaczało że piłkarz jest w domu.Drzwi były otwarte ,weszłam do środka.Bluzę zostawiłam w przedpokoju i ruszyłam do kuchni.
-Powinieneś zamykać drzwi albo kupić sobie psa bo w końcu cię okradną.-powiedziałam opierając sie o framugę drzwi.
-Ja przez ciebie kiedyś dostanę zawału-zaśmiał się blondyn
A o tych psach pomyślę, co powiesz na owczarki niemieckie? Najlepiej dwa.
-Wiesz zastanawiam się co by było gdybym podała na jakimś portalu że Marco Reus nie zamyka drzwi wejściowych.Nalot fanek gwarantowany.
-Jestem taki sławny że trochę by ich było-uśmiechnął się.
-Wiesz bardzo skromny jesteś.-Reus postawił kawę na stoliku i usiadł obok mnie na kanapie.
-To moja zasada życiowa.Skromność przede wszystkim.Ale koniec o mnie co tam u ciebie?
-No dobrze.Lepiej niż przepuszczałam.
-A jak miasto? podoba się?
-Dortmund jest pięknym miastem.Cały czas tętni życiem.
-U nas wszystko co najlepsze.A zmieniając temat masz jakieś plany na pojutrze?
-Nie mam?A czemu pytasz?
-Może poszłabyś ze mną na otwarcie restauracji? A potem pokaz fajerwerków na rynku? Co ty na to?
-Brzmi zachęcająco.Okey.
-Wspaniale wiedziałem że się zgodzisz.Będę o osiemnastej.
-Ale czemu zapraszasz mnie myślałam że masz dziewczynę?
-Jedna wielka pomyłka nie chcę do tego wracać.Nie mam szczęścia do kobiet.Chciałbym być z ideałem.Na przykład kopią ciebie-zaśmiał się Marco
-No nie żartuj.Nie nadaję się.
-Mam inne zdanie na ten temat.
-Nie będę się kłócić.Musze lecieć spotkamy się pojutrze.Bądź punktualnie pa.
Dwie randki i to jedna po drugiej. Chociaż czy spotkanie z Marco mogłam tak nazwać? Znaliśmy się bardzo długo i piłkarz był dla mnie jak brat.Kiedy się poznaliśmy Reus podobał mi się ale to było chwilowe zaurocznie nic więcej.Marco i Mario byli przyjaciółmi i jeżeli podobałam się obojgu wiedziałam jedno nie będę wybierać pomiędzy nimi i psuć ich przyjaźni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wracam po długiej przerwie.Tak jak obiecałam jest rozdział.Moja wena nabrała pomysłów i obiecuję że we wakacje rozdziały będą pojawiać się co tydzień.No chyba że będę musiała pilnować brata ciotecznego a przy rocznym dziecku pisanie nie jest najlepszym pomysłem.Ale rozdziały będą się pojawiać.Nie wiem jak wypadł ten ale zostawiam to waszej opinii.
Pozdrawiam:D chcę też się ujawnić i załączam swoje foto.Za popękane monitory nie odpowiadam.
niedziela, 15 czerwca 2014
ogłoszenie!
Kochani wracam z zaświatow :)
Nie było mnie tu bardzo długo ale powracam.Nowy rozdział jest napisany i w następnym tygodniu powinien się pojawić.Mam nadzieję że będzie się wam podobał.Reaktywuje oby dwa blogi.Liczę na wasza komentarze i wsparcie.Przepraszam jeszcze raz
Pozdrawiam <3
Nie było mnie tu bardzo długo ale powracam.Nowy rozdział jest napisany i w następnym tygodniu powinien się pojawić.Mam nadzieję że będzie się wam podobał.Reaktywuje oby dwa blogi.Liczę na wasza komentarze i wsparcie.Przepraszam jeszcze raz
Pozdrawiam <3
piątek, 18 kwietnia 2014
Kochani <3 Wracam do was na chwilę :)
Z Okazji Wielkanocy życzę wam wszystkiego Najlepszego świąt spędzonych w rodzinnym gronie i mokrego dyngusa <3
Wesołego zająca,
co śmieje się bez końca,
szczerbatego barana,
co beczy od rana,
pisanek w koszyku
oraz mokrego ubrania w dzień polewania
Chciałabym wam powiedzieć że niestety nie wrócę do pisania bloga nie mam na to po prostu czasu ;c
Chciałabym wam powiedzieć że byliście i jesteście najlepszymi czytelnikami
Pozdrawiam <33
Z Okazji Wielkanocy życzę wam wszystkiego Najlepszego świąt spędzonych w rodzinnym gronie i mokrego dyngusa <3
Wesołego zająca,
co śmieje się bez końca,
szczerbatego barana,
co beczy od rana,
pisanek w koszyku
oraz mokrego ubrania w dzień polewania
Chciałabym wam powiedzieć że niestety nie wrócę do pisania bloga nie mam na to po prostu czasu ;c
Chciałabym wam powiedzieć że byliście i jesteście najlepszymi czytelnikami
Pozdrawiam <33
sobota, 22 lutego 2014
Ogłoszenia
Hej :3 Muszę was z przykrością poinformować że zawieszam bloga na czas nieokreślony.Powodem jest brak weny , nauka, sprawy osobiste :c Dziękuję wam że jesteście i swoimi komentarzami motywujecie do pisania <33 Postaram się wrócić jak najszybciej.Przepraszam was z całego serca i pozdrawiam <33
Subskrybuj:
Posty (Atom)


